Żeglarze dali radę
Żeglarze dali radę
Akademicka Reprezentacja Polski zajęła drugie miejsce Akademickich Mistrzostw Świata w żeglarstwie, które odbyły się w chorwackim Splicie. – Mało brakowało, a byłoby złoto – wskazuje Jakub Pankowski, trener Akademickiej Reprezentacji Polski w żeglarstwie.
Polska załoga złożona w całości z zawodników Politechniki Gdańskiej (Patryk Kosmalski, Paweł Kuszewski, Oliwia Jekiel, Karolina Żurek) przed rozpoczęciem regat nie ukrywała, że podczas AMŚ interesuje ją wyłącznie medal. Biało-czerwoni przed startem zawodów odbyli dwa treningi, ale nie w komplecie, bowiem sternik Patryk Kosmalski dołączył do reprezentacyjnych kolegów w niedzielę w związku z udziałem w finale żeglarskiej Ekstraklasy w Szczecinie. Skrócony okres adaptacji w pełnym składzie nie przeszkodził naszym żeglarzom rozpocząć rywalizacji od mocnego uderzenia. Polacy od pierwszych, poniedziałkowych wyścigów plasowali się w ścisłej czołówce stawki. Końcówka premierowego dnia nie była jednak udana dla biało-czerwonych, bowiem w klasyfikacji na odległe, dziesiąte miejsce.
– To są na tyle dobrze zgrani zawodnicy, że przyjazd Kosmalskiego tuż przed regatami nie miał większego znaczenia dla dyspozycji całej załogi. Pierwszego dnia Patryk zaryzykował i mieliśmy falstart, dodatkowo było trafienie w bojkę, przez co trzeba było się cofać, ale jest to nieuniknione przy podejmowaniu ryzyka – opowiada Jakub Pankowski, trener Akademickiej Reprezentacji Polski w żeglarstwie. – Różnice punktowe pomiędzy poszczególnymi załogami były tak niewielkie, że zachowywaliśmy spokój przed dalszą rywalizacją – dodaje szkoleniowiec.
I rzeczywiście, biało-czerwoni ostro wzięli się do odrabiania strat. Wysokie lokaty we wtorkowych biegach sprawiły, że nasi kadrowicze przesunęli się na czwartą pozycję w rankingu. Jeszcze lepiej było w kolejnych dniach. W środę Polacy do spółki z Chorwatami i Włochami przewodzili stawce uczestników, plasując w czubie każdego z czterech wyścigów eliminacyjnych, dzięki czemu awansowali na trzecie miejsce w klasyfikacji przejściowej. Tercet wymienionych reprezentacji nadawał rytm rywalizacji również w pierwszych czwartkowych rundach. Naszym zawodnikom gorzej poszło w ostatnim wyścigu, w którym uplasowali się na dziewiątej pozycji, ale to wystarczyło, aby zameldować się w gronie piątki finalistów.
Finałowa runda miała się składać z pięciu wyścigów, ale kończyło się na czterech. Nasi zajmowali w nich drugie, pierwsze, czwarte i znów drugie miejsce. Ostatecznie Polacy ulegli jedyni Włochom, którzy zanotowali dwa zwycięstwa. Kolejne miejsca zajęli Chorwaci, Norwegowie i Austriacy. – Mało brakowało, a byłoby złoto. Nie wiadomo, co by było, gdyby rozegrano ostatni, piąty wyścig finałowy, ale harmonogram zawodów był tak skonstruowany, że koniec mistrzostw miał nastąpić do godz. 17. Pod koniec finałów i tak zaczynało brakować wiatru, ale nie możemy na to narzekać, gdyż warunki były równe dla wszystkich. Trzeba jednak oddać, że Włosi wygrali sprawiedliwie – przyznał Pankowski.
Przypomnijmy, że dwa lata temu podczas AMŚ w żeglarstwie we włoskim Desenzano nasza reprezentacja zajęła szóste miejsce w gronie szesnastu załóg. W porównaniu do edycji z 2024 roku jest więc progres. – Widać wyraźnie, że kraje europejskie są mocne w żeglarstwie, a Azjaci nieco odstają poziomem sportowym. Same mistrzostwa były naprawdę bardzo dobrze zorganizowane. Formuła AMŚ różniła się od tej, jaka jest podczas AMP, ale mamy doświadczenia zebrane ze startów w Polskiej Lidze Żeglarskiej. To na pewno nam pomogło w Chorwacji. Drugie miejsce odbieramy jako duży sukces – podkreśla Pankowski.
Udział Akademickiej Reprezentacji Polski w Akademickich Mistrzostwach Świata wspiera PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.