| Przykra sprawa |
|
| 17.03.2010. | |
Badania antydopingowe Kornelii Marek wykazały stosowanie przez nią niedozwolonych środków podczas igrzysk w Vancouver. Będą dyskwalifikacje.
Dla 25-letniej zawodniczki AZS AWF Katowice to najgorsza z możliwych wiadomości. W próbce pobranej od Kornelii Marek po biegu sztafetowym wykryto niedozwolone środki z rodziny EPO. To bardzo silna substancja dopingowa stosowana w sportach wytrzymałościowych. Polka jest jedynym jak dotąd uczestnikiem olimpijskich zmagań w Vancouver, u którego stwierdzono doping. A wykonano przecież około dwa tysiące badań... Szóstą na mecie polską sztafetę, w której prócz Marek biegły jej klubowe koleżanki Justyna Kowalczyk i Sylwia Jaśkowiec (a także Paulina Maciuszek), czeka teraz dyskwalifikacja. Z wyników wymazane zostanie także rewelacyjne 11. miejsce Kornelii w kończącym olimpijskie zmagania biegu na 30 km, w którym Kowalczyk wywalczyła złoto. Polski Związek Narciarski skreślił już biegaczkę z kadry narodowej, grupy szkolenia olimpijskiego i cofnął jej stypendium. FIS nałoży swoje sankcje niebawem. W ich wyniku Kornelia nie wystartuje w kolejnych igrzyskach, które w 2014 roku odbędą się w Soczi. Czy będą to jedyne dyskwalifikacje? Padają opinie, że Marek nie mogła na własną rękę zastosować dopingu i że ktoś musiał jej niedozwolone środki zaaplikować. Sama zainteresowana twierdzi, że przyjmowała leki w formie zastrzyków, ale nie były to środki zakazane. Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego domaga się ukarania winnych. - Wierzę, że Polski Związek Narciarski w ramach swojego wewnętrznego dochodzenia odpowie, czy to Kornelia brała sama te środki, czy ktoś ją do tego namawiał, doradzał, aplikował - powiedział Piotr Nurowski. Źródło: własne |


Badania antydopingowe Kornelii Marek wykazały stosowanie przez nią niedozwolonych środków podczas igrzysk w Vancouver. Będą dyskwalifikacje.